#2: Zasada 1 – przedsiębiorcy są wszędzie. Poważnie?

Geeks XY

Wszędzie, czyli bez względu na miejsce pracy może pojawić się u każdego z nas. To wg mnie najbardziej kluczowa zasada dla tworzenia innowacyjnej organizacji, w której nieskrępowana (albo niewymuszona) przedsiębiorczość pracowników jest elementem DNA organizacji.

Bo przedsiębiorcą może być każdy…

Dosłownie każdy może. Nie ma tu znaczenia czy się zajmuje na co dzień produktem, czy tworzy aplikacje, czy pracuje na infolinii. Każdy. Pod warunkiem, że ma do tego odpowiednie warunki stworzone przez firmę.

Podczas warsztatów usprawniających pracę wielokrotnie doświadczałem przykładów, jak najwięksi krytycy, czy też bierni introwertycy identyfikowali problemy i kreowali rozwiązania. Oczywiście musieli wcześniej wiedzieć i czuć, że są do tego warunki. Wtedy:

  • wiedzieli, że liczą się nie tylko rozwiązania, ale także odpowiednie identyfikowanie problemów,
  • czuli się bezpiecznie i uwierzyli, że jest to okazja na to, aby się podzielić przemyśleniami,
  • pracowali zarówno samodzielnie, jak i w grupie, a ich praca była prowadzona warsztatu przez osobę niezależną do tego co powiedzą,
  • widzieli wcześniej pozytywne i twórcze nastawienie menedżerów, które wiążę się ze szczerą chęcią poprawy tego jak się pracuje, a kto to robi i dlaczego źle,
  • ufali, że w wyniku ich pracy będzie się im i innym lepiej lub sprawniej pracować.

Problem w tym, że rzadko tworzone są takie warunki pracy, w których to pracownicy odczuwają. A bez refleksyjności i odpowiedniego nastawienia menedżera oraz bez wsparcia osób niezależnych (facylitatorów) jest znacząco trudniej.

 … pod warunkiem, że wierzy, że może i chce …

A jakbym miał strzelać wierzy i chce niewielki procent pracowników. Generalizując oczywiście. I w tym jest duży problem. Różnice w wierze w swoją przedsiębiorczość są odczuwalne między przedstawicielami różnych pokoleń. Tradycyjne traktowanie przedstawicieli generacji X (roczniki około 1965-1982) i wcześniejszych niestety skutecznie pozbawiło większości wiary w swoje umiejętności i talenty oraz adekwatnego poczucia własnej wartości. Pamiętam wyniki badań jednego z coachów polskich, który zidentyfikował, że około 2/3 pracowników jednej z firm nie wie co chce osiągnąć w życiu zawodowym. Porażające, ale prawdziwe dla wielu organizacji i ich pracowników.

W dużej części firm to pokolenie dzierży władzę. Nie znając innych sposobów działania, nie pielęgnując swojej refleksyjności, zachowuje się tak jak wcześniej zachowywali się poprzednicy. Szefa zdanie jest ważniejsze, błąd popełnia się najwyżej raz i inne podobne przekonania wciąż królują. Jasne, to działa. Ale coraz bardziej potrzebna jest zmiana, która wprowadzi więcej balansu i równości.

Zmianę w dużej mierze przynosi młodsze pokolenie. Ich wiara w siebie, chęć bycia traktowanym po partnersku, każe pamiętać, że praca jest jednym z elementów życia. Jednym, nie jedynym. Więc zamiast iść do kolejnej dużej firmy zakładają startupy – sukcesy polskich UXPin czy Growbots pokazują, że można. Część wybiera podziwiane lub dynamiczne firmy, w których przekonują, że warto zmienić sposób zarządzania i ograniczyć biurokrację do absolutnego minimum – stawiając bardziej np. na samoistne formowanie się zespołów projektowych (przypadek firmy W.L. Gore). Inni korzystają z okoliczności udziału w labie (centrum innowacyjności), do których pracownik może przyjść ze swoim pomysłem i tworzyć go trochę „obok” głównego nurtu firmy (np. T-Mobile).

Ale po co czekać na młode pokolenie? Czas zacząć od siebie. Oczywiście jeśli się tego chce. Bo bez wizji celu i motywacji nie ma sensu. Ale warto zacząć. Zaufajcie mi :)

 … oraz wie jak

No i tutaj kolejna kłoda. Owszem, są szkolenia z kreatywności i wymyślania nowych pomysłów. Sam prowadziłem takie przez naście lat. Pomysły powstawały genialne, ale egzekucja do bani. Inny problem w tym, że niewielu stosuje te twórcze techniki w pracy, albo stosuje niepoprawnie. Niewiele osób umie przełożyć wiedzę i umiejętności ze szkolenia na trwały nawyk zmiany zachowań. Co z tego, że pójdzie się na dwudniowe szkolenie w firmie z przedsiębiorczości, skoro ekosystem rozwoju w firmie nie wspiera w ciągłym adoptowaniu zmiany nawyków, a motywacja samego zainteresowanego często szybko się wyczerpuje. No bo skoro nie można, nie da się lub nie ma na to czasu i pieniędzy, to po co?

Szkolenia pokazujące jak myśleć i działać przedsiębiorczo oraz jak rozwijać swoje umiejętności innowatora mają sens tylko wtedy, gdy są częścią większej układanki kultury organizacyjnej, w której wizje, cele oraz motywacja pracownika może się spotkać z celami organizacji i przerodzić się w zyskowny produkt. 

Przedsiębiorczość w firmie

Inspirującym best practice jest podejście do wewnętrznej przedsiębiorczości w Intuit, firmie produkującej oprogramowanie finansowe, które ułatwia w USA życie podatnikom, księgowym i finansistom. W kulturę pracy, kompetencje menedżerów oraz sposób reagowania firmy wpisane są trzy zasady.

  • Dajmy ludziom czas na to, aby pracowali nad swoimi pomysłami oraz aby mogli zidentyfikować ważne potrzeby klientów.
  • Dajmy ludziom umiejętności, czyli prócz 2dniowego warsztatu opartego na Lean Startup także wsparcie wewnętrznych liderów innowacji, którzy pełnią rolę mentorów, trenerów, coachów i facylitatorów pracy grupy przedstawicieli różnych departamentów.
  • Dajmy ludziom forum, dzięki któremu będą mogli podzielić się pomysłami oraz szybko weryfikować swoje pomysły z innymi.

Oczywiście na początku takiego podejścia w firmie zgłaszali się śmiałkowie ze swoimi pomysłami, a z czasem w wyniku żelaznej konsekwencji szefa Intuit oraz akceptacji zmiany przez menedżerów z pomysłami zaczęli wychodzić wieloletni pracownicy, którzy pokazywali, że przedsiębiorczość nie koreluje ni z wiekiem, ni z miejscem w organizacji, ni z typem osobowości.

 

Jeśli przekonanie „przedsiębiorczość jest w każdym z nas” postawimy w centrum kultury organizacyjnej firmy i stworzymy warunki do tego, aby to przekonanie wytrwale pielęgnować i rozwijać, wierzę, że przedsiębiorcy wewnątrz organizacji zaczną pojawiać się jak kolejki do kolektur Lotto przed losowaniem 35 milionów.

Powodzenia w transformacji :)

Foto: Flickr, Betsy Weber

#1: O co chodzi z tym Lean Startup?

Lean Startup Eric Ries

Metoda Lean Startup, zdefiniowana 5 lat temu przez E. Riesa, wdrażana jest już przez duże firmy, np.: GE, Google, Philips, Telefonica, Toyota. Niestety, w Polsce mało kto o niej słyszał, część polskich startupów poznała zaledwie jej podstawy. Pracownicy większych firm jeżeli cokolwiek kojarzą, to często mylą z Lean Manufacturing. A Lean Startup przyda się każdemu, kto tworzy i wdraża nowe produkty lub usługi. Za metodą stoi zdrowy rozsądek. Wiele osób poznając metodę mówi, że robi tak od lat. I często tylko mówi, bo w praktyce działa inaczej. Czytaj dalej #1: O co chodzi z tym Lean Startup?

LeanStartup.pl – zaczynamy!

Lean Startup

Witam na blogu LeanStartup.pl :)!

Moim celem jest inspirować i podpowiadać jak wdrażać innowacje oraz metodę Lean Startup do firm. Zawartość jest wypadkową moich wniosków, ponad 15 lat doświadczeń z pracy dla korporacji oraz ponad 2 lat współpracy ze startupami, wiedzy zdobytej nie tylko z książek i internetu (ale także z udziału z konferencji typu The Lean Startup Conference w San Francisco, itp.) oraz inspiracji pozyskanych w trakcie pracy.

Jestem otwarty na informację zwrotne oraz kontakt w sprawie Lean Startup oraz wdrażania innowacji.